Zaakceptuj ciasteczka by skorzystać
facebook

Dlaczego więź z koniem jest ważna?

2018-02-06

Jestem zawodnikiem, więc wynik wykonania czworoboku jest dla mnie ważny. Kiedy coś nam wyjdzie jest świetnie. Cukier dla konia, radość i klepanie. A kiedy nie wyjdzie, to cukier niby też jest, klepnięcie jakieś, ale w środku głównie smutek i złość. Na siebie, że się nawaliło, ale i na konia, że niewystarczająco dobry, że przy tych wszystkich zagranicznych "furach" rusza się jak odpięty od wozu. I co wtedy?

Wtedy idziemy na trawę. Emocje powoli opadają. I okazuje się, że może jednak liczy się też co innego. Że można pobyć z tym najlepszym stworem. Że on się nastawi do drapania. Że będzie wyciągał tę swoją najdłuższą szyję tak śmiesznie i tak pokracznie na mój widok. Albo, że kucyś zarży, gdy tylko usłyszy mój głos. Że będzie całował i wykonywał wszystkie sztuczki, żeby tylko zarobić na cukierka. Że kiedy ja przeżywam wymyślone sportowe dramaty - one jakby chciały mnie pocieszyć i wytłumaczyć co jest naprawdę ważne. A ważne jest, że możemy na siebie liczyć. Że się chyba trochę przyjaźnimy. Że one zaakceptowały mnie jako cześć swojego stada. Że z kucykiem możemy pojeździć bez ogłowia. Że on dla mnie, a nie z konieczności, przejedzie czworobok bez wędzidła w pysku. Że Pascal, gdy śpi, lubi położyć głowę na moich kolanach i że jako były skoczek pokazuje mnie - skokowemu dyletantowi - skąd trzeba się wybić, żeby przeskoczyć przez cokolwiek. Że moje konie przychodzą do mnie z pastwiska, chyba nie tylko dlatego, że mam marchewkę. I że wygrają każdy konkurs na najlepszego kumpla świata.

 

Wiadomo, da się bez tego. Część sportowców zdaje się zapominać, że oprócz procentów, zrzutek i karnych sekund jest tam gdzieś także żywe zwierzę. Można zamknąć się na placu, wsiadać na wcześniej przygotowanego przez luzaka konia i opuszczać stajnię zaraz po zakończonym pierwszym, drugim, dziesiątym treningu. I tak trenując, można wygrywać. Ale kiedy widzę takie podejście do jeździectwa zastanawiam się, czy to aby na pewno nadal ten sam sport. I wiecie co? Żaden medal nie zastąpi mi pewności, że kiedy wjadę na czworobok, to mój koń da z siebie wszystko - dla mnie.